przedwczoraj z domu koło 15, na początku nikt się nie skapnął, że jej nie ma, mnie zresztą też w domu nie było, jak wróciłam, zostałam oddelegowana do wstępnych poszukiwań, więc najpierw piechotą, później samochodem, później rowerem, porozklejałam ogłoszenia, popytałam ludzi, wieczorem zamieściłam x ogłoszeń w internecie, rozpoczęłam wątek na forum etc
wczoraj wyprodukowałam jeszcze więcej ogłoszeń, wypytałam jeszcze więcej ludzi, snułam się po okolicy z 2 godziny ze znudzonym w wózku bachorem, zaliczyłam gminny ośrodek czegoś tam, pocztę, sklep, tylko do kościoła krępowałam się wejść, wróciłam wieczorem do domu, rozpoczęły się dyskusje nt następcy (ja jestem przeciwna!), pogodzenie się ze smutną rzeczywistością i festiwal oglądania najpiękniejszych zdjęć nieobecnej, oczywiście łzy i gorzkie słowa, drzwi się otworzyły, płacz i wzdychanie, p wchodzi, widzę kątem oka, że coś po podłodze przebiega, A TO TEN GŁUPI KUNDEL!!!!!!!!!!!! wpadł do jakiegoś zbiornika sąsiada i nie odezwał się ANI SŁOWEM!!!! teraz muszę iść w trasę i zrywać te ogłoszenia...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz