Tak to jest, jak sie wyjezdza do kurortu. Rozpuszczeni zostalismy wizyta w szpitalu, dokad wzielam zapasy zywieniowe (i kazde inne). W efekcie nie dalismy rady przejesc calej zaoferowanej aprowizacji, a w lodowce na oddziale zostawilismy plastikowy pojemnik z plackami ziemniaczanymi. Pewnie je wyrzucili, a mogli spokojnie zjesc, takie dobre byly.
Takoz do hotelu wybralam sie z niczym jadalnym, taka sprytna bylam. i byl to MEGAFAIL. W hotelu tylko restauracja byla. W promieniu kilku km byly tez tylko restauracje.
Ladne, ale restauracje. Czyli o 22 jeczacy glosik "mamo ja glodny jestem" nie wrozyl niczego dobrego. Rozpuszczonym czlowiekiem jestem jak dziadowski bicz - mozna narzekac na brzydote urbanistyczna poslkich miast, ale zabek, kebabow, mcdonaldow u nas pod dostatkiem, a zdobycie niegazowanej wody o 23 w piatek to nie jest mission impossible (kurna, co to za quasi-publiczny budynek bez ani jednego dystrybutora wody???). O wasserkocher w pokoju zapomnij, w koncu jestes w hotelu! Od dzis nie powiem niczego zlego na czynne do 23 zabki, a Rewal to bedzie dla mnie najbardziej przyjazne glodnemu dziecku miejsce na swiecie.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz